RPG umiera? No proszę…

Posted on 18/05/2014 - autor:

3


Cześć

Widuje się ostatnio wiele wpisów, które mówią, że gry fabularne umierają. Chyba nie znajdzie się takiego, który twierdziłby coś przeciwnego, co jest dość dziwne*. Pozwolę sobie dorzucić parę słów do wzajemnego popierania i krytyki w tym temacie.

Może ja zacznę od sprecyzowania. Umierać to może i umiera rynek gier fabularnych, ale nie same gry. Osobiście jestem pozytywnie nastawiony do tego wymierania. Raz, że mamy ponoć przesyt gier w Polsce. Nie wiem, nie trzymam ręki na pulsie i nie znam statystyk. Ostatnia nowość z zakresu gier na mojej półce to Armie Apokalipsy.

Nie ma graczy, więc nie ma komu kupować książek. Super. I to szczerze. Oznacza to, że owe pozycje nie są na tyle wartościowe, by je kupić. Zatem muszą zniknąć. I mimo, że jest to tragedia dla każdego autora i wydawcy, to znali oni ryzyko. Nie starczy wydać książkę i umieścić ją w księgarniach. Trzeba ją jeszcze umieścić w głowach. Niestety jest to drogie i wymaga naprawdę niezwykłej pomysłowości i kreatywnych rozwiązań, a mam wrażenie, że tego nasi wydawcy dopiero zaczną się uczyć.

A wiecie co na rynku powstaje, gdy znikną już nudne i stare twory? Próżnia, o którą powalczą najlepsi. I może przyjdzie im do głowy ściągnięcie nowych ludzi, bo ci, którzy mają doświadczenie mają coraz mniej czasu. Albo po prostu utknęli w jednym systemie, niczym ja w GURPSie, i za cholerę nie chcą poznać nowego. Choć ja mam tę wymówkę, że poznaję światy i ciekawostki.

W tekstach widać narzekania, że graczy jest coraz mniej. Ale skąd się biorą gracze? Nie jest to przecie nagłe błogosławieństwo, olśnienie z kosmosu. Ile zaś widzieliście reklam naszego hobby? Bo mnie w całej mojej styczności z tematem w oczy wpadła tylko jedna. I czyja to wina? Nie tylko wydawców.

Tak w ogóle to skąd bierze się stwierdzenie, że brakuje graczy? Kiedy Ty do swojej sesji zaprosiłeś kogoś, kto nigdy nie grał? Rok temu? Trzy? Nigdy? To skąd narzekanie? Owszem, sesje mają pewien górny limit osób. Owszem, nie zawsze ktoś okazuje się być wspaniałym talentem, którego zaprosisz na kolejną sesję. Ale czy to oznacza, że można się zamknąć w pokoiku i pisać przewspaniałe blogi? No, jak diabli, nie. Bo kto trafi na te teksty? W zdecydowanej większości przypadków nie będą to nowi gracze. Starczy spojrzeć na osoby, które komentują poszczególne wpisy.

Nikomu się nie chce i jest to w pełni zrozumiałe. Chcesz przecie zagrać, a nie zajmować się tworzeniem społeczności, którą i tak starzy wyjadacze zrównają z ziemią. Albo nowi. Albo w ogóle ktokolwiek napisze złe słowo. Zwłaszcza gdy ktoś je podchwyci, to wtedy naprawdę nikomu nie będzie się chciało nic tworzyć. I to akurat nie jest ironia.

PDF i internet tylko podtrzymują nasze hobby. Owszem, nikt z Was nie zarobi z tego powodu. Ale czy któryś wydawca pomyślał o rzeczach, których nie da się wcisnąć do pliku? Warhammer ma figurki, żetony czy karty. Super. Nie miałem co prawda tego w łapkach, ale to moim zdaniem był dobry strzał. Jeszcze tylko reklama i można wygrać niezwykłe pieniądze. Ile jest podręczników z dodatkami? I nie mówię tu o kolejnych książkach, które w większości są tak potrzebne jak rybie ręcznik.

Podsumowując. Z niecierpliwością czekam na apokalipsę rynku. Czekam od lat i doczekać się nie mogę. Wydawcy opierdzielają się niczym student na początku semstru, a potem krzyczą, że mają straty. Grupy się rozpadają, a nikt nie zakłada nowych. Ludzie grają sobie po domach, bo nie ma miejsc, gdzie można by pograć. Domy kultury nieczęsto udostępniają sale, które nadają się do tego.

Ja mam jednak to szczęście, że mieszkam we Wrocławiu. I choćby Dzień Grania w RPG to doskonała okazja, by rozwinąć towarzystwo. Czy Ty zrobisz coś takiego w swoim mieście? Czy wydawca wesprze Cię choćby garstką kości ze swoim logo czy plakatami? Popytaj. Naprawdę wierzę, że możesz dużo zmienić.

Pozdrawiam
D.

*po napisaniu tego trafiłem na wpis Spyzia

Reklamy
Otagowane:
Posted in: Wolne myśli