Władcy Krwawych Szczytów – efekt rebelii księcia

Posted on 23/07/2015 - autor:

0


http://davebold370.deviantart.com/art/Red-Mountain-Sun-420383817

Red Mountain Sun by davebold370

Cześć
Pora dowiedzieć się co przytrafiło się krasnoludzkiemu księciu-dziedzicowi, który zbuntował się swojemu ojcu podczas wojny Szeptów, oraz jego poplecznikom.

Krasnoludy nie mają wrodzonej odporności na magię – taka klątwa ciąży za to na elfach. Mieszkańcy Krwawych Szczytów są bardziej opaleni od swoich kuzynów, są także nieco od nich wyżsi i mocniej zbudowani.

Gdy Wojna Szeptów zakończyła się porażką, książę Tharr uciekł wraz ze swoimi poplecznikami. Jego rozumowanie było proste: przeklęty głos dobiegał z ziemi, więc im wyżej się dostaną, tym bezpieczniejsi będą. Jednak muszą także uciec przed zemstą jego ojca, Króla Gór. Musieli uciekać przed dwoma wrogami, nie licząc wszystkich tych, dla których tak duża grupa krasnoludów była łakomym kąskiem. Wojowników nie było zbyt wielu, większość z nich poległa osłaniając odwrót księcia Tharra. Jednak zdołali opóźnić pościg lojalistów.

Jedynym bezpiecznym miejscem w oczach księcia były Morskie Szczyty na południowym krańcu pasma gór Zachodzącego Świata. Mimo wyczerpującej podróży, w trakcie której zmarło zbyt wiele krasnoludów, uciekinierom udało się dotrzeć do celu. Jednak większość z nich wciąż słyszała Szepty. Żaden z mędrców nie wiedział jak się od nich uwolnić, a siła wpływu Szeptów wciąż rosła. Dzień w dzień ktoś wpadał w szał i rzucał się by mordować swoich braci i siostry. Z dwudziestu tysięcy uchodźców przeżyło nieco więcej jak dwanaście tysięcy – dużo mniej nawet niż jedno z osłabionych miast imperium.

Powiada się iż dopiero pod koniec ucieczki, gdy skończyły się możliwości, a Szepty wciąż były pośród krasnoludów, słońce zapłonęło czerwienią. Podania mówią, że pierw księżyc przesłonił słońce, a wtedy Szept zabrzmiał najgłośniej w całej historii krasnoludów. Nie można było z nim walczyć, sam książę Tharr upadł na kolana krzycząc, tak bolesne były dla niego słowa Szeptów. Pierwsze promienie słońca, które odepchnęło księżyc, oświetliły księcia swym krwistoczerwonym blaskiem. Przed księciem pojawił się bóg Słońce. Uciszył on Szepty samą swą obecnością, a gdy zabrzmiał jego głos wszyscy poddani księcia słyszeli go tak wyraźnie, jakby stał tuż obok nich. Mówił, że uratuje ich, gdyż jest wrogiem ciemności i wszystkiego, co się w niej lęgnie i oddaje jej cześć. Krasnoludy, które wyrwały się z tej ciemności są w jego oczach dowodem na to, że dla każdego istnieje szansa. W tym dniu Szepty ucichły, a krasnoludy ruszyły, by wznieść swoje nowe miasto na wskazanym przez Słońce szczycie.

http://hideyoshi.deviantart.com/art/Wandering-Mountain-updated-105064737

Wandering Mountain – updated by Hideyoshi

Z czasem miasto się rozwinęło, błogosławione przez boga Słońce. Po latach część jego mieszkańców opuściła swój dom by założyć kolejną, skąpaną w blasku Słońca osadę. Jednakże dobre czasy nie trwały długo, gdyż Słońce zamilkł jakieś sto trzydzieści lat temu. Kapłani, których przedtem wybrał, twierdzili, że osłabiły go wieczne walki z Nocą i Księżycem, a także powstrzymywanie Szeptów. Próbowano wszystkiego, jednak Słońce milczał, a jego blask słabł i mieszkańcy po raz kolejny usłyszeli cichy głos szaleństwa. Okrutne słowa Szeptu, który mówił, że nigdy przed nim nie uciekną. Nigdy nie zdołają się od niego uwolnić. Przeto książę podjął decyzję, że skoro Słońce niemal poświęcił swoje życie dla krasnoludów, to krasnoludy muszą zrobić wszystko, by go uratować. Tego samego dnia najwyższy kapłan Renre zrozumiał czego potrzeba ich bogu.

3a3dce8e177f1cb02b5c7095f3720304Słońce potrzebuje żaru. Mimo, że ich bóg nigdy tego nie zażądał wdzięczne krasnoludy wzniosły olbrzymią świątynię pokrytą złotem i szlachetnymi kamieniami, zaś na jej szczycie umieścili płonący ołtarz. Choć drewno w tych górach było rzadkim skarbem, to stos ofiarny płonął dzień i noc. To jednak było zbyt mało. Kapłani nadal poszukiwali lekarstwa, aż zrozumieli, że chodziło o zupełnie inny żar. Słońce ogrzewa ciała i rozgrzewa krew, zaś krew i ciała mogą rozgrzać Słońce, mogą zwrócić otrzymany dar ciepła. Zatem krasnoludy poczęły ofiarowywać swoją krew, jednak było jej zbyt mało, by pomóc ich boskiemu opiekunowi. Zaczęli więc sprowadzać niewolników. Niestety ich krew także nie była wystarczająca. Dopiero gdy zaczęto składać całopalne ofiary Słońce zaczął odzyskiwać siły. Jednak od tego czasu Słońce nie pojawia się już pośród wiernych, a kapłani nie mogą się z nim skontaktować. Lecz Szept ucichł, wedle kapłanów odepchnięty przez boga Słońce, który znów był w stanie ochronić krasnoludy.

Pięć miast władców Krwawych Szczytów zapewnia swemu bogu wystarczająco dużo ofiar, by nie tylko zregenerować jego siły ale też wzmocnić jego potęgę i blask. Tylko on jest w stanie powstrzymać najstraszniejszego wroga, z jakim przyszło krasnoludom walczyć. Niestety inni tego nie rozumieją. Dlatego też wojna jest nieunikniona, ale mając Słońce po swojej stronie nie można przegrać.

Reklamy
Posted in: Brama: Pojedynek